Istnieje od 13 lutego 1945 roku


90-508 Łódź, ul. Gdańska 100/102
tel.: +48 (42) 636 68 35
NIP: 727-278-76-21 
 Nr. R-ku: 18 2490 0005 0000 4500 4350 8143


spis treści
Anna Kiesewetter "Krajobraz romantyczny z księżycem w tle"
 
Autobiograficzna opowieść.
 
   Jestem niepocieszony, że w powszechniejszej kompetencji kulturowej zatraciły się dwa szacowne
terminy gatunkowe: Bildungsroman ( powieść edukacyjna) oraz Künstlerroman (powieść
o artyście).Czułbym się pewniej przy formułowaniu pomysłów czy rozpoznań krytycznoliterackich
inspirowanych lekturą książki Anny Kiesewetter, gdybym do tych pojęć mógł się odwołać. Jestem, ? co prawda- dostatecznie wyposażony w inne narzędzia metodologiczne i jakoś sobie poradzę, pozostaje wszakże sentyment do czasów, kiedy różnicowaliśmy na zajęciach z poetyki literackie realizacje wychowania, kształcenia i kształtowania charakteru i przywołana wyżej przeze mnie genologiczna terminologia stosowana była świadomie i chętnie.
Użyłem technicznego określenia ?książka? właśnie z powodów, które ujawniłem na wstępie,
z wahania zamierzonego, z braku odpowiedzi na pytanie, w jakich ?konturach gatunkowych?
najpewniej poczułby się ?Krajobraz romantyczny z księżycem w tle?? Szanujemy w tym miejscu wątpliwości Autorki, która swoją opowieść umieszcza w ?rozchwianym polu? zamiarów oraz możliwości: ?Czy będzie to książka autobiograficzna? Nie wiem. Za mną są fakty, które przeżyłam i w jakimś stopniu staram się je uporządkować. Na pewno nie będzie to książka ekshibicjonistyczna. Nie lubię się otwierać. Nawet wobec pustych kart papieru?. Mądra to strategia literacka: dialektyczne zestawianie dwu określeń: ?nie wiem? oraz ?wiem na pewno?. Cóż robić, muszę po męsku ten kobiecy węzeł aporii przeciąć arbitralnym stwierdzeniem: Jest to opowieść autobiograficzna. Teraz otwieram dla siebie pole dla erudycyjnych popisów. Skoro musiałem zrezygnować z przywołania Bildungsroman, to zrekompensuję sobie stratę obszernym wykładem na temat ?paktu autobiograficznego?. Proszę się nie obawiać, notacja moja będzie już od tego akapitu zwarta, spójna, może nawet (miejscami) sensowna.
Zacytuję wszakże fragment z Philippa Lejeuna, żeby nieco moją arbitralność wygładzić. Cóż
znaczy określenie ?pakt autobiograficzny?. Jakie muszą zostać spełnione warunki, aby zaistniał
i ?konsekwentnie, ? aby wytwór literacki mógł być spokojnie implementowany w to szczególne pole (autobiograficzne)? Oto przydługa kompilacja z myśli francuskiego teoretyka uczyniona:
Z nieznacznymi korektami, definicja autobiografii byłaby taka: retrospektywna opowieść prozą,
gdzie rzeczywista osoba przedstawia swoje życie, akcentując swoje jednostkowe losy, a zwłaszcza dzieje swej osobowości.
Definicja ta dotyczy elementów należących do czterech różnych kategorii:
1. Forma językowa:
a) opowieść
b) proza
2. Temat: losy jednostki, dzieje osobowości
3. Sytuacja autora: tożsamość autora, (którego nazwisko odsyła do rzeczywistej osoby) z narratorem
4. Status narratora:
a) tożsamość narratora z głównym bohaterem
b) retrospektywna wizja opowiadania
Autobiografią jest każde dzieło, które spełnia łącznie warunki należące do owych czterech kategorii
Opowieść Anny Kiesewetter te wszystkie wymogi spełnia. Mizerny byłby wszakże nasz domysł
krytyczny, gdybyśmy poprzestali tylko na tej konstatacji. W opowieści autobiograficznej istotniejszy jest inny aspekt: antropologiczny. Spotykamy się tu bowiem z Innym (bliźnim), który zamierza przekazać nam informacje o sobie, informacje niekiedy bardzo intymne, zawsze jednak nacechowane asercją ( szczerością wypowiedzi). Nasze odwołania do Bildungsroman były zasadne: większość opowieści autobiograficznych ma wyraźny ?pouczający? charakter. Poprzez odwołanie się do własnych losów autor pragnie nas ku pewnym wartościom zachęcić, zaś innych doznań- doświadczanych przez niego - radzi unikać. W opowieści Anny Kiesewetter ów ?edukacyjny? aspekt jest też sprzężony strukturalnie z wypowiedzeniem.
Autorka świadomie antycypuje naturalny dla opowieści ?rozwojowej? porządek chronologiczny. Ustawia swój punkt widzenia a derriere i z tej pozycji dokonuje oglądu swego stanu: samotności 
z wyboru, zaś relacje genderowe opatruje socjologicznym komentarzem, w którym ?walka płci? jest motywem najważniejszym. Wyznaję, że takie sentencjonalne wstawki narracyjne nieco mnie zdezorientowały. Obawiałem się, że mogą one odwieść potencjalnych czytelników od dalszej lektury. Zapewne nie zachęcą do niej odbiorców, którzy dziś nie przepadają za wtrętami ?filozoficznymi?, bowiem kiedyś nie przepadali za opisami przyrody. Pocieszyła mnie szybko autorefleksja następująca: ?Nie chcę pisać książki socjologicznej o wpływie dwóch wojen i komunizmu na kryzys w polskiej rodzinie. Może taka książka powinna powstać, ale nie ja będę jej autorem. Moja książka to historia kilku miłości, może głupich i niedojrzałych, ale bliskich memu sercu. Nie chcę brać udziału w owej ogólnonarodowej dyskusji o pozycji kobiet w społeczeństwie, zrobią to za mnie feministki. Ja tylko pokażę fragment z życia kobiety, która nie poddała się ogólnym presjom. I która zapłaciła za to najwyższą cenę: cenę samotności. Ale też nie do końca ta samotność jest przykra i też nie do końca jest samotnością?. No i dobrze. Jest lupus in fabula!. Teraz tylko pozostaje znaleźć środek między Dichtung (zmyśleniem) i Wahrheit (prawdą) i z opowiedzianych Historii wyłuskać strukturową Intrygę. Pamiętamy przecież, że Historii jest milion, zaś ich uporządkowania (Intrygi) są policzalne oraz powtarzalne. W. Propp sądził, że wszystkie opowieści baśniowe kombinowane są z 31 stałych motywów, myśl tę przejęli badacze francuscy? przede wszystkim twórca oryginalnej semiologii A. Greimas. Do dziś jeszcze w badaniach nad tworami narracyjnymi wykorzystujemy słynne czworokąty semiotyczne Greimasa. Najbardziej
znany wprowadza zasadę koherencji bądź opozycji, jaka zachodzi w każdej opowieści między
jej aktantami ( postaciami działającymi): bohaterem, pomocnikiem oraz przeciwnikiem.
Wszystkie działania zaś skierowane są na przedmiot (object). Bohaterem - bohaterką w naszej
opowieści jest istota płci żeńskiej ?w rozwoju?. Poznajemy ją jako dziecko, potem dziewczynę,
nastolatkę, młodą kobietę, kobietę w końcu. Przyznam się, że miałem niefortunny zamysł, iżby - zważywszy na ładny i sympatyczny rys autobiograficzny z młodości autorki wyprowadzony
- swoją notkę zatytułować ?Spowiedź dziewczęcia wieku?. Na szczęście z tego Mussetowskiego
tytułu zrezygnowałem przeznaczając go do ?innej bajki?
Nieoczekiwanie w tym miejscu wprowadziliśmy ?przedmiot? semiotycznego czworokąta. To przecież ?romantyzm? sygnowany już w tytule (?Pejzaż romantyczny?). Dalej było ? z księżycem
w tle?. Ten księżyc pojawia się przy kolejnych perypetiach, kolejnych mężczyznach, kolejnych miłościach. Nie ?miłość? jednak, ale ?romantyzm? sygnuje ? naszym zdaniem ? Przedmiot w tym semiotycznym kwadracie.
Miłość może być zawodna, nietwórcza, niszcząca.. Romantyczne zaś- to nasza indywiduacja,
wyodrębnienie osobowości, wierność wartościom czyniona wbrew niesprzyjającym okolicznościom
( Przeciwnikom). Interesujący jest fakt, że ?przeciwnicy? w tym systemie semiotycznym zyskują genderową maskę ?żeńskości?. To przecież Przeciwnikiem bohaterki oraz jej Obiektu ( romantycznej niepokorny) jest najpierw polonistka z liceum a później pani docent z warszawskiej romanistyki. Potem groźniejszą Przeciwniczką stanie się Historia związana ze znanym nam polskim kalendarzem politycznym (marzec 1968, sierpień 1980, transformacyjne przemiany lat 90 tych). Pomocnikami w ?Krajobrazie? są mężczyźni: koledzy, miłości, mentorowie, opiekuni. Oczywiście ta kategoria jest jakoś zróżnicowana: niektórzy mężczyźni są nieodpowiedzialni, niektórzy tylko niedojrzali, pozbawieni empatii, niektórzy złośliwi    (tych można pomieścić w aktantycznym polu przeciwników). Pomocnikiem najwyraźniejszym jest Yvo. Najpierw jest tu opiekuńczość, odpowiedzialność i trochę mentorstwa( różnica wieku to sprawia), potem miłość oraz erotyczne spełnienie (romantyczny księżyc przemieści się z Francji do Polski), niemal ślub, tragiczny wypadek, śmierć Yva. W podobnej roli (pomocnika) mógłby się zaleźć Edi. Bohaterka odreagowała już traumy, nie dała się chorobom, dzielnie przewalcza niepowodzenia studenckie, jest otwarta na nowe życie, na ?romantyczne doświadczenia?, ale Edi zawodzi. Jak to mężczyzna! Autorka zaczyna doceniać pomocników -opiekunów i mentorów. Wcześniej to byli wujowie: Juliusz (Żuławski) oraz wujek Janek (ksiądz). Potem - w czasie studiów w Łodzi - duchowym przewodnikiem stanie się Profesor. Dodam: miałem przyjemność go znać i zaszczyt z nim pracować w jednej katedrze uniwersyteckiej.
W tym miejscu schodzę ze swoich metodologicznych rusztowań. Przepraszam Odbiorców, że
musieli zadzierać głowę, żeby mnie dojrzeć. A przecież ja tu jestem mało ważny. Czas zatem
zapomnieć o tych (pozornych zawsze) akademickich mądrościach. Czeka nas ?przyjemność
tekstu?: poznawanie losów dzielnej, niepokornej i mądrej kobiety, którą życie doświadcza boleśnie.
Ale owe doświadczenia przetwarzane są w słowa: w ?Opowieści celtyckie?, ?Ostatni wywiad 
z tatą?, w ?Krajobraz romantyczny z księżycem w tle? w końcu. Nastał teraz czas na
lekturę. Zachęcam!
 

 Henryk Pustkowski