Istnieje od 13 lutego 1945 roku


90-508 Łódź, ul. Gdańska 100/102
tel.: +48 (42) 636 68 35
NIP: 727-278-76-21 
 Nr. R-ku: 18 2490 0005 0000 4500 4350 8143


spis treści
Antoni Dubiec


ISTNIENIE  I  MYŚL

Antoni Dubiec jest poetą, satyrykiem, aforystą, tłumaczem i ma spory dorobek książkowy. Opublikował następujące zbiory wierszy: Ucztowanie sępów [1990], Rozmowa z morzem [1994], Penetracje [1995], Wędrówka [1996], Myśli frasobliwe [1997 ], Rozdroża [ 1999], Ponad zmęczeniem [2001], Anatomia widzenia [2002]. Sporo wierszy ukazało się też w wielu periodykach oraz antologiach poezji, między innymi w tak wartościowych jak Dojrzewanie w miłości [2000], Księga aforystyki polskiej XXI wieku [2002], Fraszki polskie [2002], Klęczy w cieniu milczenia ? Miłosierdzie Boże w polskiej poezji współczesnej [2003], Światłem będący zanurzeni w światłości. Aniołowie i święci w  polskiej liryce współczesnej [2004], Księga aforyzmów [2005], Tu się tylko gościem jest, Tam się do domu powraca. Śmierć i wieczność w polskiej poezji współczesnej [2005]. Zwieńczeniem tego dobrego okresu w poezji Dubieca jest kolejny wybór ? Wędrówka II [2005] ? ze znakomitym wprowadzeniem Stefana Melkowskiego. Czytamy tam: Poetą ? jak wiadomo ? nie jest się zawsze, w każdej chwili życia, poetą się bywa. Dar poezjowania, nie jest więc przywilejem stałym, lecz pojawia się w rozmaitych sytuacjach życiowych, towarzyszy myślom i stanom uczuciowym. Powstałe w różnych okolicznościach wiersze składają się na swego rodzaju wewnętrzny, intymny pamiętnik poety. Oczywiście ów dar może być przez podmiot nim obdarzony bardzo różnie traktowany: jako przywilej albo jako zadanie, jako wyróżnienie albo jako obowiązek, jako misja albo jako zabawa. Antoni Dubiec (...) traktuje poezję bardzo serio: wręcz ją ubóstwia. (...) To nader poważne pojmowanie poezji przez autora harmonizuje z zasadniczą problematyką pojawiającą się w tych wierszach oraz tonacją serio, która obowiązuje w większości z nich. Rekomendacja takiego krytyka jak Melkowski każe uważnie czytać te utwory i przysłuchiwać się dykcji poety z natężoną uwagą, a wtedy warstwa po warstwie odsłaniać się zaczynają ukryte wymiary jego sztuki słowa.

Poeta wciąż zauważa wszechogarniające przemijanie, które zmienia wymiary i perspektywę egzystencji. Nie ma dla niego układów statycznych, wszystko przemija i przeistacza się w pył, w okruch, w zmurszałe szczątki. Nawet krzyż doświadcza tych praw i nawet obraz Boga ulega deformacji. Wszystko podlega regule rodzenia się, wzrastania i popadania w ruinę. Człowiek szczególnie wyraziście uzewnętrznia ów wewnętrzny rytm, a jego twarz, jego sylwetka, zgromadzone dobra i stworzone azyle, a nade wszystko myśli, raz po raz umykają percepcji: spękane dno wyschniętej rzeki/ ulotność istnienia/ pokryta zmarszczkami/ twarz starca/ w lustrzanym odbiciu czasu/ uśmiechnięty młodzian. Człowiek rozwija się, ale też stale coś traci ? z przeznaczonego mu spektrum lat, dni i godzin, stale jakaś wartość maleje. To jest rodzaj metamorfozy, której nieodzownym elementem staje się refleksja: byłem ptakiem/ fruwającym w przestrzeni/ wysoko/ widziałem niewiele/ koniem rwącym/ przez życie/ sądziłem/ że chwycę w dłoń/ szczęście/ okazało się/ złudzeniem/ pozostałem sobą/ widzę/ dużo więcej/ wiem/ że stąd odejdę/ lecz dokąd/ nie wiem. Poeta mówi o sprawach podstawowych dla ludzkiego bytu, mówi głosem donośnym, ale jednocześnie stale wskazuje, iż istnienie jest zaledwie chwilą, że człowiek umiera i nie ma pewności dokąd podąży po śmierci. To są filozoficzne pytania i eschatologiczny wymiar dociekań, ale też ? przyznajmy od razu ? głęboko ludzkie przeświadczenie, że jest druga strona świadomości, że istnieje jakiś potężny Przewodnik, który nadaje sens każdej  w ę d r ó w c e. Tylko z takim przeświadczeniem można żyć i tylko taka opcja pozwala wierzyć, iż nie giniemy, nie przepadają nasze myśli i nasza integralność. Dubiec poważnie podchodzi do pisania i wybiera takie tematy wierszy, które wielu poetów odrzuca lub świadomie omija ? to są trudne pytania i jeszcze trudniejsze odpowiedzi, ale to jest też esencja istnienia. Dubiec konsekwentnie podąża w wierszu tropem ludzkości. Odtwarza cykle rozwojowe i szuka punktów dojścia ? jakby kamieni granicznych w tej niknącej pośród przeszłości drodze. Przygląda się różnym miejscom w różnym czasie, patrzy na ludzi różnych kultur i stale szuka odpowiedzi na dręczące pytania ? stale stara się dociec kim jest człowiek, czym jest byt. Tego rodzaju poszukiwania i takie zapatrzenie jest ustawianiem się w szeregu pokoleń naukowców, artystów, pisarzy i poetów ? takich jak Lao-tsy, jak starożytni astronomowie, jak greccy filozofowie natury. Dubiec pragnie z ich zapatrzenia i ich doświadczeń stworzyć wykładnię istnienia. Dlatego pisze wiersze esencjonalne i pełne treści filozoficznych, dlatego zajmuje go ontologia i epistemologia, dlatego dąży ku syntezie. Pyta: w jakim miejscu jest ziemia/ dokąd prowadzi odkryta czarna dziura/ jaka cząstka komórki przenosi ludzkie myśli mowę/ (...)/ czy coś z nas zostaje niezniszczalnym wiecznym. Te pytania są błahe i oczywiste, ale też stałe ich stawianie jest obowiązkiem każdego humanisty. To jakby potwierdzania, iż nosimy w sobie intelekt zdolny analizować i syntetyzować kolejne kadencje bytu, kolejne poziomy energetyczne i kolejne stadia rozwoju. Poeta musi operować w wierszu na granicy oczywistości, bo wszelkie pytania ostateczne mają w sobie coś z naiwności i bezpośredniości dziecka. W takiej perspektywie nabierają też treści eternalnych życiowe perypetie, wspomnienia gorącej miłości i codzienne obcowanie z bliskimi osobami. Poeta posiada wiedzę o strukturach i konstrukcjach i stale stara się ją dopasować do konkretnej sytuacji życiowej. Córka stojąca w drzwiach i rozebrana kobieta z piersiami nabrzmiałymi miłością, zapatrzenie w tajdze i wspomnienie studenta skazanego na śmierć w Ałma-acie ? wszystko to i wiele innych zdarzeń pojawiają się w wierszach, bo są wykładniami jakiegoś tajemnego kodu istnienia. Zadaniem poety jest próbować go rozwikłać. Tylko on ma określoną wrażliwość i tylko on może migrować myślą ku przestrzeniom niedostępnym dla śmiertelnika. Rację ma Henryk Pustkowski gdy pisze, iż życiowa dojrzałość gwarantuje u poety autentyczność przeżyć. Widać to w każdym nieomal wierszu - w warstwie metaforycznej i faktograficznej, w melodii i w zaśpiewie, a wreszcie w jakimś dziwnie tajemnym rytmie i porażających pointach. Człowiek z wierszy Dubieca rozpięty został pomiędzy śmiercią i wiecznością. Wpatruje się w gwiazdy i wraca myślą do narodzin cywilizacji. Wieczność jest jego ucieczką ? śmierć przeznaczeniem. I dlatego poeta stara się w swoich eschatologicznych penetracjach znaleźć potwierdzenie, że śmierć jest jedynie zmianą powłoki, przejściem od substancji do idei. Ale też wyraźnie widać w kolejnych utworach nabożny lek przed końcem wszystkiego. Wtedy zostaje: wiara/ jej sens/ ruch istnienia  i - jak u św. Maksymiliana Marii Kolbego ? ofiara cierpienia/ (..)/ ofiara życia/ za życie bliźniego. To jest wołanie doskonałości i potwierdzenie, że droga ku wieczności poprzez śmierć i poza śmierć może być nacechowana elementami świętości. Dubiec patrzy na egzystencję jak na nigdy nie kończącą się wędrówkę. Podąża wraz z tłumami, ale nie przestaje rozważać, nie przestaje filozofować w wierszu. Chce zrozumieć innych i zrozumieć siebie, chce choćby przez chwilę mieć w ręku kamień filozoficzny. Chce go mieć, choć wie, że po chwili rzuciłby go w wieczność... albo w nicość...

W poezji tej pojawia się często spojrzenie zza dokonanej chwili, zza życia, które dobiegło kresu i daje się opisać w kategoriach początku i końca. Ale też w jakichś przestrzeniach fizykalnych, w jakichś rewirach wszechświata pulsującego i wciąż powiększającego się: życie ? krótka linijka/ prostej/ co mknie w nieskończoność. Niezbywalną wartością tej liryki jest ustawianie perspektywy widzenia z różnych stron ? widać w tym giętkość intelektualną Dubieca, ale też i chęć poety by stale zmieniać punkt widzenia, by oglądać świat wielowymiarowo, przestrzennie i w kategoriach wypełniającego się czasu. Każdy człowiek ma określoną liczbę dni do przeżycia, każdy byt ma określoną ontologię, która wyznacza mu obszary bytowania, a nade wszystko każda wrażliwość ma swoje alter ego w słowie i obrazie, w wymiarze metafory i w rozrastających się, w kolejnych wierszach porównaniach. Każdy człowiek ma też swoje korzenie, których się nie wyprze i które utwierdzają jego przynależność do rasy ludzkiej, do określonej grupy etnicznej, wreszcie do narodu, który jakiś obszar na ziemi nazywa Ojczyzną. Potomkowie Adama bywają jednak grzeszni, popełniają zbrodnie, stale mnożą wykroczenia przeciwko odwiecznym kodeksom praw. Ale nawet w takiej sytuacji liczy się genealogia, stale obecna w genach i w czynach ? stale duchy przodków/ strzegą nas/ śledzą zbrodnie/ od pokoleń/ śmierć zwyciężyła/ ziemski strach/ one nam wskażą/ winowajców. Istnienie wpisuje się zatem w wąski przedział pomiędzy tym co było i tym co będzie, istnienie jest linią graniczną. Nie znaczy to jednak, że człowiek nie może dokonywać wyborów ? wręcz przeciwnie, bo Wolność to czasem możliwość wyboru/ własnej egzystencji. Dubiec widzi ludzki los jako cykl przemian wprzęgniętych w odwieczne mechanizmy kreacji i destrukcji, ale jednak też i indywidualnych wyborów, osobowych wzlotów i upadków, sukcesów i porażek. Człowiek musi podejmować próbę ogarnięcia myślą swojego bytu, musi wydobywać z natłoku zdarzeń te centralne dla istnienia, te kształtujące wrażliwość i poczucie odrębności. Człowiek poety jest istotą stale rozwijającą się i stale wracającą do punktu wyjścia ? jego wędrówka ma także kilka wymiarów. Idzie on przez dzieje i idzie przez dany mu czas, wędruje przez świat ludzki i duchowy, przemierza przestrzenie fizyczne i nadrealne, dociera do celów topograficznych i sakralnych, staje się coraz starszym mentorem samego siebie i coraz lepiej rozumie na czym polega dorastanie do śmierci. Jego wiara w szerszy cykl i głębszy wymiar egzystencji każe mu podążać naprzód, podtrzymywać procesy życiowe i kultywować przeświadczenie, że eschatologia jest drugą stroną witalności, zarazem jej zwieńczeniem i dopełnieniem, jest postawieniem kropki i najpełniejszą pointą.

W wielu wierszach poeta dokumentuje doświadczenie transcendencji, przechodzenia przez struktury i docierania do przestrzeni, gdzie bytują dawno odeszli ludzie. Jego szlak, tak udanie odwzorowany w poezji, wiedzie tam, gdzie gaśnie światło i  pojawia się gęsty mrok, tam, gdzie nawet imaginacja jest bezradna: szedłem/ drogą myśli i dzieła/ człowieka/ wzrokiem pieściłem/ słońce/ zaklęte w obrazie/ krew ludzka/ pulsująca niebytem/ zatopiona/ w krysztale kielicha/ raniła sumienie/ wędrowałem ścieżką/ wydeptaną w ścianie lodowej/ przez dusze/ straconych/ słyszę ich głosy/ rękami dotykam/ przemocy/ dziś/ widzę ją jutro/ w wawrzynie zwycięstwa/ na czole/ niemoc wyobraźni/ nie pozwala/ do końca/ wyrazić/ zapisu. Niezwykle oszczędnymi środkami artystycznymi uzyskuje autor efekt zdumiewającej syntetyczności opisywanych spraw. Bliższy jest wierszom Różewicza, niż poetów metaforyzujących. Tutaj metaforą bywa raczej sytuacja, jakieś wyjątkowe zdarzenie, ukazane na tle innych zdarzeń. Wiersz Dubieca ma być paradygmatem innych opisów, ma wytyczać szlak, a zarazem ma syntetyzować ? ukazywać sytuację modelową. Dlatego wiersze te zostały napisane językiem prostym, jakby odartym z ozdobników i zbytecznych ornamentów. Ale za to wyrazisty jest dobór słów, dokładne ich porcjowanie i takie modelowanie wiersza, że nabiera on aforystycznej zwięzłości, jest jasny i przejrzysty w wyrazie. Nie bez znaczenia są tutaj zainteresowania poety aforystyką i publikacje książek, wypełnionych tego rodzaju tekstami. Są wśród nich aforyzmy lekkie, dowcipne, ale są i te, które znakomicie komponują się z dłuższymi wierszami tego autora. Starczy przywołać jeden z nich: Celem, którego sobie/ nie wyznaczamy,/ jest śmierć. Albo jeszcze i ten: Najczęstszym załamaniom podlega/ Światło ? prawdy; lub ten: Wszystkie drogi kończą się rozdrożem,/ tak samo jak życie. Synteza i filozofia, głębia i przestrzenność myśli charakteryzują te syntezy, a dzieje się zapewne w myśl zasady: Czego nie powiedzieli/ filozofowie ? mówią poeci. Rację ma Roman Gorzelski, gdy zauważa: Twórczość Antoniego Dubieca ? to działanie w różnych sytuacjach warsztatowych: tu wiersz epicki napotyka sentencję, a ta sąsiaduje z fraszką złośliwą, albo myślą liryczną lub po prostu... śmiechu wartą, aby nieco dalej myślenie poety przemieniało się w pełną skupienia modlitwę. Albo w złotą myśl: ?Nawet najgorsze idee znajdują gorliwych wyznawców?. Pochwały godna jest owa giętkość myślowa i artystyczna poety, a poszczególne obszary jego twórczych penetracji nie wchodzą ze sobą w konflikt, raczej się uzupełniają i wzmacniają różnorodne treści.

Miedzy śmiercią a wiecznością

Antoni Dubiec podąża w wierszu tropem ludzkości. Odtwarza cykle rozwojowe i szuka punktów dojścia ? jakby kamieni granicznych w tej niknącej pośród przeszłości drodze. Przygląda się różnym miejscom w różnym czasie, patrzy na ludzi różnych kultur i stale szuka odpowiedzi na dręczące pytania ? stale stara się dociec kim jest człowiek, czym jest byt. Tego rodzaju poszukiwania i takie zapatrzenie jest ustawianiem się w szeregu pokoleń naukowców, artystów, pisarzy i poetów ? takich jak Lao-tsy, jak starożytni astronomowie, jak greccy filozofowie natury. Dubiec pragnie z ich zapatrzenia i ich doświadczeń stworzyć wykładnię istnienia. Dlatego pisze wiersze esencjonalne i pełne treści filozoficznych, dlatego zajmuje go ontologia i epistemologia, dlatego dąży ku syntezie. Pyta: w jakim miejscu jest ziemia/ dokąd prowadzi odkryta czarna dziura/ jaka cząstka komórki przenosi ludzkie myśli mowę/ (...)/ czy coś z nas zostaje niezniszczalnym wiecznym. Te pytania są błahe i oczywiste, ale też stałe ich stawianie jest obowiązkiem każdego humanisty. To jakby potwierdzania, iż nosimy w sobie intelekt zdolny analizować i syntetyzować kolejne kadencje bytu, kolejne poziomy energetyczne i kolejne stadia rozwoju. Poeta musi operować w wierszu na granicy oczywistości, bo wszelkie pytania ostateczne mają w sobie coś naiwności i bezpośredniości dziecka.
W takiej perspektywie nabierają też treści eternalnych życiowe perypetie, wspomnienia gorącej miłości i codzienne obcowanie z bliskimi osobami. Poeta posiada wiedzę o strukturach i konstrukcjach i stale stara się ją dopasować do konkretnej sytuacji życiowej. Córka stojąca w drzwiach i rozebrana kobieta z piersiami nabrzmiałymi miłością, zapatrzenie w tajdze i wspomnienie studenta skazanego na śmierć w Ałma-acie ? wszystko to i wiele innych zdarzeń pojawiają się w wierszach, bo są wykładniami jakiegoś tajemnego kodu istnienia. Zadaniem poety jest próbować go rozwikłać. Tylko on ma określoną wrażliwość i tylko on może migrować myślą ku przestrzeniom niedostępnym dla śmiertelnika. Rację ma Henryk Pustkowski gdy pisze, iż życiowa dojrzałość gwarantuje u poety autentyczność przeżyć. Widać to w każdym nieomal wierszu - w warstwie metaforycznej i faktograficznej, w melodii i w zaśpiewie, a wreszcie w jakimś dziwnie tajemnym rytmie i porażających pointach.
Człowiek z wierszy Dubieca rozpięty został pomiędzy śmiercią i wiecznością. Wpatruje się w gwiazdy i wraca myślą do narodzin cywilizacji. Wieczność jest jego ucieczką ? śmierć przeznaczeniem. I dlatego poeta stara się w swoich eschatologicznych penetracjach znaleźć potwierdzenie, że śmierć jest jedynie zmianą powłoki, przejściem od substancji do idei. Ale też wyraźnie widać w kolejnych utworach nabożny lek przed końcem wszystkiego. Wtedy zostaje: wiara/ jej sens/ ruch istnienia  i - jak u św. Maksymiliana Marii Kolbego ? ofiara cierpienia/ (..)/ ofiara życia/ za życie bliźniego. To jest wołanie doskonałości i potwierdzenie, że droga ku wieczności poprzez śmierć i poza śmierć może być nacechowana elementami świętości. Dubiec patrzy na egzystencję jak na nigdy nie kończącą się wędrówkę. Podąża wraz z tłumami, ale nie przestaje rozważać, nie przestaje filozofować w wierszu. Chce zrozumieć innych i zrozumieć siebie, chce choćby przez chwilę mieć w ręku kamień filozoficzny. Chce go mieć, choć wie, że po chwili rzuciłby go w wieczność... albo w nicość...
_____________
Antoni Dubiec, Wędrówka, Łódź 1996, s. 111.

ETOS I PRAWDA

Poezja Antoniego Dubieca zawsze dotykała spraw ważkich, pojawiających się w świecie jak wyrzut na sumieniu, jak bezgłośna prośba umarłych o komentarz i zadośćuczynienie. Twórca pisał językiem jasnym, ale pełnym wieloznacznych obrazów, porywających przybliżeń, autentycznych dopełnień treściowych i metaforycznych. Od samego początku pojawiała się też w tej sztuce słowa troska o patriotyczne korzenie naszej państwowości, o utrwalenie w niej wydarzeń historycznych i współczesnych, które tworzą etos polskości, generują ciąg znaczeniowy, odsyłający wyobraźnię do bieli i czerwieni naszej flagi, do krwi przelewanej na barykadach i odwagi największych spośród Polaków. To zawsze była liryka istotna, nie szukająca udziwnień stylistycznych, nie epatująca drastycznością czy wulgarnością ? przeciwstawiająca się takiemu ?nowatorstwu? jasnym wykładem, spokojnym tonem wypowiedzi, a nade wszystko krystalicznie czystym językiem. Tak powstawały kolejne tomy, które stawały się wydarzeniem dla krytyki literackiej i dla wiernych czytelników, tak powstawały książki daleko wykraczające swoim promieniowaniem poza łódzkie opłotki kulturalne. Pisałem ? wskazując znamienne rozszerzenia przestrzeni u autora: Antoni Dubiec podąża w wierszu tropem ludzkości. Odtwarza cykle rozwojowe i szuka punktów dojścia ? jakby kamieni granicznych w tej niknącej pośród przeszłości drodze. Przygląda się różnym miejscom w różnym czasie, patrzy na ludzi wielu kultur i stale szuka odpowiedzi na dręczące pytania ? stale stara się dociec kim jest człowiek, czym jest byt. Tego rodzaju poszukiwania i takie zapatrzenie jest ustawianiem się w szeregu pokoleń naukowców, artystów, pisarzy i poetów ? takich jak Lao-tsy, jak starożytni astronomowie, jak greccy filozofowie natury. Dubiec pragnie z ich zapatrzenia i ich doświadczeń stworzyć wykładnię istnienia. Dlatego pisze wiersze esencjonalne i pełne treści filozoficznych, dlatego zajmuje go ontologia i epistemologia, dlatego dąży ku syntezie.  A w innym miejscu dodawałem jeszcze: W poezji tej pojawia się często spojrzenie zza dokonanej chwili, zza życia, które dobiegło kresu i da się opisać tylko w kategoriach początku i końca. Ale też w jakichś przestrzeniach fizykalnych, w jakichś rewirach wszechświata pulsującego i wciąż powiększającego się. Niezbywalną wartością tej liryki jest ustawianie perspektywy postrzegania z różnych stron ? widać w tym giętkość intelektualną, ale też i chęć poety by stale zmieniać punkt widzenia, by oglądać świat wielowymiarowo, przestrzennie i w kategoriach wypełniającego się czasu. Każdy człowiek ma określoną liczbę dni do przeżycia, każdy byt ma określoną ontologię, która wyznacza mu obszary bytowania, a nade wszystko każda wrażliwość ma swoje alter ego w słowie i obrazie, w wymiarze metafory i w rozrastających się, w kolejnych wierszach porównaniach. Każdy człowiek ma też swoje korzenie, których się nie wyprze i które utwierdzają jego przynależność do rasy ludzkiej, do określonej grupy etnicznej, wreszcie do narodu, który jakiś obszar na ziemi nazywa Ojczyzną.
Nowa książka Antoniego Dubieca poraża klarownością treści i obrazów i przynosi wiersze oraz opowiadania, które jeszcze trzydzieści lat temu stałyby się podstawą do uwięzienia i małpiego procesu. To wszakże dotykanie najboleśniejszych kart historii najnowszej, ze szczególnym uwzględnieniem tragedii syberyjskich, które Aleksander Sołżenicyn umieścił w obrębie monstrualnego archipelagu Gułagów. To próby zmierzenia się w słowie z ogromem ludzkich tragedii, lat spędzonych na nieludzkiej ziemi, gdzie przetrwanie nowego dnia stawało się często wyzwaniem ponad siły i nie dawało gwarancji, że kolejne odsłony świata będą inne. Poeta upomina się przede wszystkim o polskich zesłańców, ale nie zapomina o innych narodach ? tworzy mapę bólu i tragicznych doświadczeń, prowadzi czytelnika przez lodowate pustki Kołymy, Magadanu i Jakucka, Kamczatki, ale zatrzymuje się też przy grobach pomordowanych w Katyniu i Miednoje, a wszystko przeciwstawia własnym doświadczeniom rodzinnym i żarliwej wierze. Jego żona i córka stają się fundamentem innej rzeczywistości, w której przeżył wiele lat i która stała się kontrapunktem dla tego, co komunizm wyprawiał z ludźmi w dwudziestym wieku. Ale przecież refleksje autora sięgają także do polskiej rzeczywistości powojennej i większość prezentowanych w tej książce aforyzmów związana jest z kształtowaniem się nowej demokracji. To są ?mądrości?, które pojawić się mogły w określonej przestrzeni politycznej i społecznej, to wykładnie tego, co dla narodu powinno być najważniejsze. Ale i tutaj znajdziemy teksty niezwykle krytyczne, ukazujące zakłamanie polityków i nagłaśniających ich mediów, esencjonalne podsumowania negatywnych tendencji, które pojawiły się w nowej rzeczywistości lat po upadku komunizmu. 
Opowiadania zamieszczone w tomie stają się rodzajem przeciwwagi dla wierszy, jakże drżących i pełnych pasji, łączą też liryki z aforyzmami, dokumentując doświadczenia życiowe z kręgu prawnego. Wszakże autor poruszał się w nim przez wiele lat i zdobył ogromne doświadczenie w tym względzie. Takie zdarzenia, jak te przywołane w opowiadaniach, powodować mogły frustrację i stawać się podłożem dla ostrzejszych aforyzmów. Tomik ten miałby charakter publicystyczny, byłby dyskusją ze społeczeństwem, ale autor zadbał o niezbędne rozszerzenia i w wiele tekstów wplótł treści historiozoficzne, pokusił się ? jak we wcześniejszych tomach ? o umieszczenie ludzkiego bytowania na ziemi w szerokiej perspektywie kosmicznej. Nie na darmo w liryce tej tak często przywoływany jest wszechświat, jako to miejsce, pośród którego rozgrywają się ludzkie i ziemskie dramaty. Jesteśmy jego częścią i nigdy nie wydostaniemy się z przeznaczonych nam przestrzeni, nie przeskoczymy liczby obiegów ziemi dookoła Słońca (lat) i tego, co zdołamy zrobić w swoim życiu. Dubiec jest filozofem egzystencji ludzkiej i przestrzeni, w których byty pojawiają się, cierpią nieopisane katusze, a potem giną w lodowatej pustce, niczym zesłańcy na syberyjskiej katordze. Prawda i etos człowieczeństwa, oto dwa wyznaczniki tej poezji, dwa najważniejsze tematy i powracające stale motywy ? prawda o człowieku, który niesie cierpienie i zabija bez litości i etos tych, którzy stali się ofiarami. Po lekturze tego tomu pojawia się dramatyczna wizja ludzkości wędrującej ku nowym świtom, ale też ośnieżonych przestrzeni, znaczonych jaskrawymi plamami krwi, nieustającej walki o wrażliwość i integralność życia. Poeta towarzyszy zesłańcom, ledwie powłóczących nogami, dźwigającym bele i taczki, wędruje też ze skazańcami na skraj wykopanego rowu i natychmiast opiekuje się ciałami, wpadającymi do niego po głuchej palbie. To jest liryczne uczestnictwo i poetyckie zaangażowanie, to pragnienie choćby niewielkiego zadośćuczynienia w słowie, wypowiadana szeptem prośba o pamięć i wierność tradycji, o zachowanie polskości i ludzkiej miary we wszelkich zdarzeniach, w każdej próbie i każdym geście.     

Dariusz Tomasz Lebioda  


 Okładki książek: