Istnieje od 13 lutego 1945 roku


90-508 Łódź, ul. Gdańska 100/102
tel.: +48 (42) 636 68 35
NIP: 727-278-76-21 
 Nr. R-ku: 18 2490 0005 0000 4500 4350 8143


spis treści
Jak Pan Dyrektor Hutek stracił przeze mnie pracę


      Teatr Nowy w Łodzi powstał jako budynek w połowie XIX wieku. Jak w tym okresie budowano, można się dowiedzieć choćby z literatury pięknej. A budowano na prędce, niedbale i z byle czego. Tyle rys historyczny.
   Teatr Nowy w Łodzi i tak wytrzymał prawie dwieście lat. Ale że wszystko się zużywa, tak i on się zużył. Spieszyłam akurat do pracy, kiedy zatrzymałam się na rogu Zachodniej i Więckowskiego i niestety spojrzawszy zauważyłam.
   Zauważyłam mianowicie, że dach się zrobił wklęsły, fronton od Więckowskiego wypukły, a na jednej ze ścian nośnych powstała szpara o mniej więcej dwudziestu centymetrach szerokości. I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że ten budynek musi się prędzej czy później zawalić.
   Wszelako wiedziałam, że raz w miesiącu Straż Pożarna musi zrobić inspekcję Teatru Nowego i że zawsze ją robiła bardzo skrupulatnie, zatem powinni chyba zauważyć to samo co ja, więc nie ma po co robić rabanu, że się to cholerne gmaszysko zawali w czasie trwania jednego z przedstawień. 
   I rzeczywiście. Ale nie czekając na wynik takiej inspekcji ruszyłam w Polskę szukać innej pracy i ją znalazłam. Tymczasem stało się tak, jak przewidziałam. Teatr Nowy zamknięto, zaś na jego frontonie zawieszono tabliczkę "Uwaga, gmach grozi zawaleniem". Na szczęście znalazły się pieniądze i na rozbiórkę starego i na wybudowanie nowego Teatru Nowego, tak że wszystko skończyło się pozornie pozytywami samymi. Ale...
   Ale niedawno dowiedziałam się, że Dyrektor Teatru Nowego w tym czasie stracił pracę przeze mnie. A że w tym samym czasie pracę stracili wszyscy pracownicy Teatru Nowego, tego już niestety Pan Dyrektor nie zauważył. Przysięgam. Nie posiadam takiej siły czarodziejskiej, cobym pstryknęła palcami, a wskazany przeze mnie budynek natychmiast nadawał się do rozbiórki. Ale jestem też w stanie oświadczyć, że jeżeli jutro się dowiem, że opuszczałam wieczorem budynek Teatru Nowego wylatując na miotle przez okno, też już jestem w stanie uwierzyć.

 
 
Anna Kiesewetter