Istnieje od 13 lutego 1945 roku


90-508 Łódź, ul. Gdańska 100/102
tel.: +48 (42) 636 68 35
NIP: 727-278-76-21 
 Nr. R-ku: 18 2490 0005 0000 4500 4350 8143


spis treści
Marian Piechal
   
 
 Dziewiąty prezes Związku Literatów Polskich w Łodzi w latach 1959 - 1967 r.

 
   Piechal Marian urodził się 24 sierpnia 1905 roku w Łodzi. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Jako poeta zadebiutował na łamach ?Biesiady? w roku 1924. Debiutem książkowym był ?Krzyk z miasta? (1929). W latach międzywojennych Marian Piechal był współzałożycielem pierwszej w dziejach Łodzi grupy poetyckiej ?Meteor?, współredaktorem miesięcznika o tej samej nazwie oraz współteoretykiem grupy, głosząc postulat tzw. konstruktywnego metaforyzmu, obowiązującego jako program artystyczny ?Meteora?. Związany był również z ?Kwadrygą?. Aktywnie uczestniczył w życiu literackim Łodzi: był prezesem tutejszego Klubu Literackiego, współredagował ?Prądy? oraz ?Odmowę?. Walczył w kampanii wrześniowej. Po ucieczce z niemieckiego obozu jenieckiego prowadził w kraju tajne nauczanie. Był związany z Armią Krajową. Od chwili powojennego powrotu do rodzinnego miasta Marian Piechal podejmuje aktywną działalność literacką. Pracuje w łódzkiej rozgłośni radiowej, następnie współtworzy ?Łódź Literacką? i ?Kronikę?, pozostaje wieloletnim prezesem Oddziału Łódzkiego ZLP. Należy do inicjatorów ogólnopolskiego festiwalu poezji w Łodzi. Zakłada i jest pierwszym redaktorem naczelnym almanachu literackiego ?Osnowa? (1965 ? 1969 ). W roku 1968 przenosi się do Warszawy. Obejmuje funkcję zastępcy redaktora naczelnego ?Poezji?(1968 ? 1972 ), a następnie prowadzi dział poetycki ?Miesięcznika Literackiego?. I chociaż Marian Piechal jest od dwóch dziesięcioleci  mieszkańcem stolicy, to przecież jego literacki dorobek tkwi w świadomości łódzkiego środowiska literackiego.
  Twórczość poetycką traktuje Piechal jako ?ostateczną miarę wszechrzeczy?, jako sposób porządkowania świata, a także przypominania narodowych i społecznych powinności. Po wojnie opublikował zbiory wierszy: ?Wybór poezji? (1952, 1955 ), ?Nowa wiosna? ( 1954 ), ?Ognie? ( 1957), ?Wiersze? (1958 ), ?Miasto nadziei?. Słowo wstępne S. Skwarczyńska. Wybór i przypisy S. Kaszyński ( 1964 ) ?Miara ostateczna?. Przedmowa J.Z. Jakubowski ( 1965 ), ?Punkt oparcia? (1965), ?Być? (1969), ?Poezje wybrane?. Wybór i wstęp autora (1970), ?Garść popiołu? (1971, wyd. 2 ), ?Poezje?. Słowo wstępne J. Rogozińskiego (1973), ?Moje imperium? (1976), ?Ogień i popiół?. Posłowie napisali S. Kaszyński i H. Pustkowski. Opracowanie przypisów J. Poradecki (1976), ?Dzień i epoka?. ?Wybór wierszy 1925 ? 1975? (1978), ?Wiatr od Wisły?, ?Poemat?(1978), ?Poezje?. Słowo wstępne L. Żulińskiego (1985). 
  W dorobku satyrycznym Mariana Piechala, obok aktualizujących tendencji obyczajowych, spotykamy literacką zabawę: parodię, pastisz, żart z pisarstwa własnego i z twórczości kolegów. Piechal chętnie posługuje się grą słów, kalamburem, zwłaszcza w satyrze wystylizowanej na zwięzłe pogadanki o tym wszystkim co uwłacza zdrowemu rozsądkowi zarówo w życiu, jak i na literckim gruncie. Opublikował zbiory utworów satyrycznych: ?Diabeł za skórą? (1959), ?Małpy w kąpieli, czyli śmiechy historyczne nad przepaścią głupoty ludzkiej a  oraz  i różne pocieszne rzeczy w prozę, wierz, aforyzm i dialog ujęte, tudzież inne figle słowne i superaty humoru dla rozweselenia poczciwego czytelnika z własnej głowy wydobył i do druku z przyzwoleniem zdrowego rozsądku zapodał Marian Piechal? (1961), ?Sokrates, indyk i żołądek?(1971).
  Opublikował zbiory esejów i felietonów: ?Pelagia, uczennica diabła, czylo sedno rzeczy?(1969)?Żywe źródła?, ?Szkice literackie(1972), ?Mit Pigmaliona?, ?Rzecz o Norwidzie?(1974), ?Poezja i coś więcej?(1975). Fragmenty wspomnień: ?To, co pamiętam ?Dzieje szkoły. 50 ? lecie Gimnazjum Miejskiego w Łodzi. ?Księga zbiorowa?(1968).
  W 1947 roku opublikował ?Raj na ziemi? i inne wierszyki dla dzieci, a w 1986 roku również dla dzieci wiersze ?Telefon bez drutu?. Jest autorem dramatu ?Konkursy? (1955), wystawionego na kilku scench polskich.
  Tłumaczy poezję i prozę, głównie z literatury rosyjskiej i radzieckiej.
  Prace edytorskie: F. Preseren, ?Poezje? (1965, 1976), Ch. Baudelaire, ?Poezje wybrane? (1971), ?Antologia poezji słowieńskiej?(1973), C. Norwid, ?Poezja i dobroć? (1977, 1091, 1983), E. Słoński, ?Wybór wierszy (1979), A. Oppman (Or-Ot), ?Poezje wybrane?(1979), A.Niemojewski, ?Wybór wierszy? (1983).               
  Aktywny uczestnik życia kulturalnego w Łodzi przez całe swoje życie.
W 1955 uhonorowany został Nagrodą Miasta Łodzi.
   Został pochowany na cmentarzu św.Anny na Zarzewie w 185 kwaterze -1 rząd -4 grób.Miał 84 lata.

P.S.
   Kiedyś na spotkaniu autorskim Mariana Piechala w Domu Środowsk Twórczych (SPATIF) na ul.Tadeusza Kościuszki przeżyłem wzruszającą chwilę.
   Po zakończeniu części oficjalnej podszedłem do stolika przy którym siedział Marian Piechal z żoną i poprosiłem o autograf.Właściwie zostałem wepchnięty przez Ziemowita Skibińskiego.Taki był tłok.
Z Ziemowitem Skibińskim znaliśmy się wcześniej.
Kiedy byłem w Związku Radzieckim (Rosja) w latach 1979/1980 przy budowie ropociągu Surguckiego pisaliśmy do siebie,ja do Ziemowita a on do mnie do Rosji.
   Widząc mnie zbliżającego się z książka do podpisu Marian Piechal - zapytał:
- Pan jest nauczycielem?
- Nie.Odparłem nieśmiało.
- Co pan robi? Zapytał ponownie.
Drżącym głosem,żeby teraz szybko podpisał podawaną książkę i mnie nie wypchnęli z kolejki - szybko odpowiedziałem 
- Czasem pisze wiersze.
- A więc pan pisze?
-Taaak.Odpowiedziałem przerażony bo z tyłu napierał już tłum.
Bałem się,że mnie wypchną tak jak mnie wepchnęli.Był tłok i ścisk.
   Wtedy Marian Piechal z pomocą żony i własnych rąk opierając się o blat stolika wstał z krzesła i powiedział coś co będę pamiętał do końca mojego życia.Wyciągając prawą dłoń odezwał się.
- Witam kolegę.Proszę pamiętać że byłem przyjacielem Juliana Tuwima.
To on sfinansował moją pierwszą książkę i pomógł mi zadebiutować.A moja ręka ściskała dłoń ukochanego Julka.
Niech pan pomaga innym.I proszę pamiętać że za moim pośrednictwem ściskał pan dłoń Julka Tuwima.
Dziękuję,że pan do mnie przyszedł.
   Potem podałem jego książkę mocno sfatygowaną przez wielokrotne czytanie widoczną na zdjęciu, na dole,do podpisu. 
Usiadł powoli i podpisał.
Zaraz nie mogłem przeczytać co wpisał bo kiedy Ci z tyłu zobaczyli że mam już dedykację teraz naprawdę mnie wypchnęli na bok.
Kiedy złapałem oddech i przeczytałem, byłem szczęśliwy.
  Teraz ilekroć przebywam w Domu Pracy Twórczej ZAIKS w "Halamie" w Zakopanem z żoną Gabrysią zawsze przypomina mi się to zdarzenie.
I czasem tam szukam ducha Juliana Tuwima,który tu umarł.

  Kazimierz Arendt