Istnieje od 13 lutego 1945 roku


90-508 Łódź, ul. Gdańska 100/102
tel.: +48 (42) 636 68 35
NIP: 727-278-76-21 
 Nr. R-ku: 18 2490 0005 0000 4500 4350 8143


spis treści
Rozmówki Polsko - Polskie
 
Molierowski pan Jourdain wielce był zdumiony i zachwycony odkryciem, że mówi prozą, czyli jest prozaikiem, zatem należy do grona wybranych - najświetniejszych pisarzy jego wieku. Bardziej wszakże winien się dziwić nasz bohater tym, że w ogóle mówi, że jakoś tam jest rozumiany i rozumie innych. Na szczególne mechanizmy języka, jego użycia przede wszystkim, zwrócił już swego czasu uwagę wielki językoznawca Benveniste. Używając języka  [a może to język nas używa?] nie zdajemy sobie sprawy z mechanizmów konstruowania zdań, z koniecznych już na wstępie wyborów reguł fonetycznych, z całego bogactwa zasad i norm gramatycznych. Co więcej - gdybyśmy się nad tymi mechanizmami zatrzymywali, bylibyśmy jak ta stonoga z bajki, którą podstępnie namówiono, aby wyjaśniła, w jaki sposób stawia kolejne kroki. Te nóżki czy odnóża w końcu jej się poplątały, tak jak niechybnie splątałby nam się język.
Istnieją wszakże pewne - żelazne - zasady powodujące, że łatwiej jest nam się porozumieć, bądź - jak chcą niektórzy językoznawcy- będące niezbędnym elementem procesów komunikacyjnych. Zasady takie nie były obce retoryce antycznej i właściwie w wieku XX zostały tylko przypomniane przez H.P. Grice?a. Oto one :
a. Zawrzyj  w swojej wypowiedzi tyle informacji, ile potrzeba w danej sytuacji komunikacyjnej
b. Nie wprowadzaj do swej wypowiedzi więcej informacji, niż potrzeba
c. Nie mów tego, o czym jesteś przekonany, że jest nieprawdą
d. Nie mów tego, czego nie jesteś pewien
Dalsze tzw. reguły konwersacji już otwarcie przypominają wskazania retoryki : Unikaj niezrozumiałości w wyrażaniu się, unikaj wieloznaczności, bądź zwięzły, mów  w sposób uporządkowany. 
Zastanawiam się często, kiedy na konwersatoriach zalega dziewicze milczenie i w żaden sposób nie mogę wydobyć z uczestników zajęć jakiejkolwiek informacji na temat dewiacyjnej koncepcji metafory,  czy to nie jest aby moja wina, czy w jakimś miejscu nie naruszyłem wcześniej [ w czasie wykładu] którejś reguły konwersacyjnej. Nie pierwszyzna mi to. Pamiętam żywo jeszcze pierwszą moją konwersacyjną wpadkę, pierwszą niezborność między mymi intencjami oraz ich ?niedoczytaniem?przez interlokutorkę.
To było dawno, w mitycznych czasach klasy IV c czy IV b. Wszyscy kochaliśmy się w niebieskookiej i pszennowłosej Ewuni. Moi koledzy mieli więcej śmiałości: a to podstawili wybrance nogę na wielkiej pauzie, a to pociągnęli za warkoczyk. Ja wszakże postanowiłem ją ?zażyć stylistyką?. Kiedy znaleźliśmy się na koniec sami- udając angielski spokój  i takąż dystynkcję - rzekłem : ?Piękny dzień dziś mamy, nieprawdaż wszak??. Niebieskie oczęta pochmurniały, a potem zrobiły się wyraźnie złe i po chwili usłyszałem :?Sam jesteś wszak?. Zrozumiałem , że do kobiet należy mówić prosto i konkretnie. Ewunie wszakże wyrastają na Ewy i wówczas potrafią już znaleźć odpowiednią replikę na niefortunne wypowiedzenie. Moja Ewunia z młodości już dawno niańczy wnuki, ale to może jej wnuczkę zagadnąłem na Piotrkowskiej w niecnym celu sprawdzenia, czy pamiętamy jeszcze język Jana z Czarnolasu.
Spieszyłem się bardzo, nie miałem zegarka, musiałem zapytać o godzinę. Atrakcyjna dziewczyna była w pobliżu, ja zaś byłem lekko podochocony i lekkomyślny, przeto bez namysłu zagadnąłem  :?Przepraszam, która to może być godzina, moja dziewko droga? [Pamiętamy : ?Nie do takiej łożnice, moja dziewko droga, miała cię mać uboga doprowadzić?]. Panienka popatrzyła na mnie taksująco i rzeczowo odparła : ?Wcale nie jestem taka droga,  w końcu możemy się potargować?. Przeklinając uniwersyteckie gaże, pustki w portfelu nie pozwalające mi na dalszą - jakże obiecującą -konwersację  odszedłem  z tego miejsca hańby wynosząc  świadomość, że i reguły Grice?a należałoby jeszcze zmodernizować.