Jesteś moim planem

Skrzypienie drzwi towarzyszyło twórcy, kiedy to ten ściągał niepotrzebną, wierzchnią część ubrania. Stanąwszy przy stole, sięgnął do pierwszej szuflady. Poszukiwał części narzędzi, niezbędnych do tak delikatnych operacji, jak przytwierdzanie żelaznych łączeń, między pasmami włókien. Każda nić z pęczka odpowiadała za inną funkcję w skomplikowanym procesie przesyłania danych, odbierania ich, transportu płynów kontrolnych oraz tą potocznie nazywaną jako mechaniczną. Jednakże nie to było najistotniejszym elementem całego tworu. Za ideą powstania tak skomplikowanego schematu stała potrzeba zmniejszenia wkładu ludzkiego w produkcję wszelako rozumianą, później pojawiła się chęć poprawy życia dnia codziennego, aż w końcu, teraz, każdy zapragnął mieć twór, taki lub jemu bliski, jedynie na użytek wyłączny jednostki. 

Rozłożenie prążków na warstwy, służyło dostaniu się do wnętrza osłonki środkowej endoszkieletu, a co za tym idzie, dawało dostęp do najważniejszych procesorów. Rozszczepienie kanalików chłodniczych było banalne, nawet dla osoby o przeciętnej inteligencji, zaś odsunięcie od siebie rureczek odprowadzających było problematyczne, nawet dla ponadprzeciętnych oraz zaawansowanych w tej dziedzinie. Jednakże człowiek, którego staż nad stołem twórczym rozpoczyna się przed dziesiątym rokiem życia, nie ma takowych problemów.

Impuls elektryczny widoczny był przez tworzywo sztuczne, w postaci delikatnego, wyjątkowo szybko przemieszczającego się błysku o jasnym, blado-turkusowym zabarwieniu. Trzydziestolatek bezproblemowo dostrzegł to wśród szarych, pozbawionych matowości, pustych przewodów, namierzając tym przyczynę braku werwy w maszynie. Za pomocą szczypiec wysunął źle wyprofilowaną kartę, aby wyczerpująco przyjrzeć się jej płaszczyźnie, co dało mu sugestię, jak poprawić stan tworu. Należało bowiem wymienić ją z mniej dysfunkcyjnym modelem nowszej generacji, przed tym przygotowując łatkę dla oprogramowania, aby te bezproblemowo przyjęło zmiany.

Czas tworzenia nowego kodu był jedynie kwestią chwili, której w żadnym grafiku nie zamierzał przekładać. Wpisywanie komend dawało mu swego rodzaju satysfakcję. Progres w tym wypadku był o wiele łatwiej dostrzegalny, tak więc prościej można było dostrzec, etap przekładania schematu na realia.

Po ukończonej optymalizacji przeszedł czas na przygotowanie wszystkiego pod wstępne próby włączenia urządzenia. Na to jednak składało się jeszcze dużo czasochłonnych operacji, przy głównym operatorze, którego zadaniem było utrudnienie życia konstruktorowi. 

Karta, zaraz po dostaniu się na swoje miejsce, wydała charakterystyczne kliknięcie, po czym wsunęła się jeszcze głębiej, chowając za ruchomym, tytanowym zabezpieczeniem. Kolejnym istotnym etapem, było podłączenie wszystkich nici do systemu głównego, a następnie wprowadzeniu najcieńszych, ale i również najważniejszych przewodów. Kable rozprowadzające pokłady energii zostały połączone ze wszystkimi ośrodkami scalonymi, tak aby razem móc kontrolować natężenie energii produkowanej oraz pobieranej w konkretnych częściach, co objawiło się w postaci wielokrotnych, tym razem czerwonych, impulsów, zbiegających się przy centrali obserwacji. Metalowe gałki rozpoczęły iluminację żółtym ostrym światłem, skanując pomieszczenie, co umiliło twórcy wspomnienie z ostatnich godzin pracy. 

Z czułością zbliżył się do głowy maszyny, na której umieścił dłoń, delikatnie gładząc blaszaną kulę, pod którą mieniły się przewody. Wraz ze spokojnym oddechem obserwował ruchy źrenic biegnących wzdłuż wyświetlanych płaszczyzn pracowni.

– Spokojnie, jeszcze tylko chwilka. Mam plan. – Lekki śmiech rozniósł się po białych ścianach, na których roiło się od dyplomów, zdjęć oraz notatek. – I to ty nim jesteś, ty jesteś moim planem.

Podobne opowiadania

Noc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *