Na imię mi Plan

Dlaczego On tak bardzo mnie męczy? Dlaczego wciąż kieruje moim fatum, moimi zmysłami i uczuciami? Wcale nie jest przyjemny. Bez skrupułów przemierza (wraz ze mną) moją przyszłość, którą sam wcześniej dokładnie układa, planuje, rozpisuje, a następnie koduje we mnie, w cyklu mojego myślenia. Mam tego dosyć.

Myślałam, że gniazdo, które uwił sobie w moim mózgu już wtedy, gdy znajdowałam się w brzuchu matki nie zrobi mi dużej różnicy, nie będzie przeszkadzało w codziennym funkcjonowaniu.  Co więcej, miałam nadzieję, że jego byt poprowadzi mnie na dobrą drogę, pomoże mi skompresować bezład w życiu. Dlaczego więc jest odwrotnie, a Jego istnienie tak bardzo mnie męczy? Okropny szowinista – syndrom, który uważa, że może mną rządzić wzdłuż i wszerz. Nie mogę tego przeżyć. Nie mogę dłużej pozwalać Mu na robienie sobie ze mnie kukiełki, która poprowadzi Go do celu. potrzebuję swobody, wolności wyboru, spontaniczności. Chcę pozbyć się Tej okropnej istoty i tytułu, który sam mi nadał. Stałam się jego własnością. Jego Własnym Planem.

Błagałam Go o wyjście z mojej głowy. Nie ustąpił. Później prosiłam już tylko o maleńką deformację, aby chociaż na moment poczuć powiew nieznanej mi dotąd wolności. Niestety, zawsze i tak spełnia się Jego uparta wola, to On decyduje o moim życiu, to On nadaje mu każdy detal, harmonię i pewien układ współrzędnych. Myślę, że oszalałam. Chyba odzywa się we mnie derealizacja. Po prostu pragnę impulsywności, szaleństwa w działaniu. Ale dlaczego się dziwię? To nie moja wina, syndrom narodził się w mojej głowie wraz ze mną i jestem pewna, że zatańczy ze mną taniec śmierci.

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *