Noc

Poranek.

Nie pamiętam tego. Wiem tylko z opowieści rodziny, iż kiedy ja bujałam się w kołysce, ty górowałaś nade mną, prezentując wszystkim swoją potęgę. Szczerzyłaś się w moją stronę, posyłając przy tym spojrzenia wystraszonym bliskim, którzy za wszelką cenę starali się mnie od ciebie zabrać.

Później zaczęłam rosnąć, a ty ku zaskoczeniu wszystkich stawałaś się słabsza. Ale dalej byłaś. Zawsze obserwowałaś moje poczynania, stojąc gdzieś z tyłu, przytulona do moich pleców, zerkająca zza ramienia. Pamiętam, jak delikatnie i słabo wyglądałaś pod moimi stopami, kiedy to byłam jeszcze małym dzieckiem. Wręcz ciężko było cię wtedy dostrzec, gdy wszyscy patrzyli na nas z góry. Wtedy też wszyscy zaczęli cię lekceważyć. Ale dalej byłaś blisko.

Następnie zaczęłyśmy dorastać. Bardzo szybko stałaś się mi równa, odzyskiwałaś siły. Chciałaś wszystkim o sobie przypominać. Tak jak na naszym wspólnym wyjeździe ze znajomymi. Było późno, a nam zachciało się wyjść z letniskowego domku. Pamiętasz po co? Ja niestety nie. Pamiętam za to, jak nieludzko patrzyłaś na mnie z góry, gdy stałyśmy nad brzegiem wody. To była tylko chwila, wiem, później już byłaś taka jak wcześniej. Pamiętasz, jak do tego doszło, prawda? To było tak dawno. Wtedy jeszcze nasze… Wybacz, moje słońce było gdzieś wysoko, choć na pewno było już po południu. Wtedy jeszcze nie myślałam, że kiedyś zajdzie. Nawet pomimo dotyku twoich rąk na moich ramionach. 

Zaczęłaś mnie przerastać, stałaś się coraz silniejsza. Za twoimi plecami był mrok, a gwiazdy nad twoją głową jedynie lekko błyszczały, dając pozór oazy. Moje słońce już zbliżało się ku zachodowi, a ty wyciągałaś swoje długie dłonie w moim kierunku.  Wiedziałaś, że nie mogę ci odmówić. Zresztą, nigdy bym nawet nie próbowała. Byłaś przez całe życie obok, jako jedyna byłaś stała i pewna. Byłaś moim prawdziwym cieniem.  Pomogło mi to. Gdyby nie twoja obecność od tak dawna, nie odważyłbym się samej ruszyć w twoim kierunku. Słońce nie powinno spaść, lecz moje spadło na własne życzenie. A wraz z jego upadkiem, ty rzuciłaś się na mnie, po raz ostatni mnie obejmując.

Najpierw wszyscy się ciebie bali. Później o tobie zapomnieli. A gdy ja dorosłam do spojrzenia ci w oczy, zaczął się zachód. Kolejna była już tylko noc.

Noc.

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *