Ostrożność

Drętwieje ci dłoń
Mi staje serce
Gdy się spotykamy
Przecinamy wzrokiem

Wypuszczasz sztylet
Ja spuszczam krew
Niech czyjeś łzy
Rozrzedzą jej krople

Stal huknęła
W piach czy gruz
Karmazyn obmywa
Bladą skórę

Woda jednak
Nigdy nie zmyje
Z niej tej skazy
Pierwszego zropienia

Podobne opowiadania

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *