Początek

Przychodzi tutaj odkąd przeniosła się do miasta. Zawsze była sentymentalna, nie ważne o co chodziło – pluszaki, książki które miała od dziecka, ubrania, zdjęcia, czy właśnie miejsca. Takie jak to. Mała kawiarenka, skryta na drugim piętrze starej kamienicy, przy wąskiej uliczce. Schowała się w niej przed deszczem, już pierwszego dnia swojego pobytu kiedy zwiedzała okolicę. Niemalże ją przegapiła biegnąc w pośpiechu, zakrywając twarz torbą uniesioną nad głowę. Teraz odwiedzanie „Konwalii” stało się stałym punktem jej harmonogramu i nie ważne jak zabiegana była danego dnia, zajmując się studiami, pracą czy znajomymi. Zawsze znajdowała moment by wejść po schodach przypominających te pożarowe na piętro, umościć się w ulubionym przez siebie miękkim fotelu, czasami popijając ukochaną porzeczkową herbatę ze spokojem, czytając książkę a czasem w pośpiechu, zagadując z uśmiechem pracownika, będącego akurat na miejscu.

A on widywał ją tam sporadycznie, nie zwracając na nią zbytniej uwagi. Nie licząc tego pamiętnego razu gdy wpadła do środka cała zmoknięta, oddychając ciężko. Nie mógł się wtedy zdecydować czy wygląda śmiesznie czy uroczo ze zbyt dużym płaszczem zarzuconym najwyraźniej w pośpiechu. Od tego incydentu jego oczy prześlizgiwały się po niej, ledwo notując istnienie w pamięci podczas gdy jego umysł zajęty był kolejnym przedsięwzięciem, którym aktualnie się zajmował. To zadanie zaliczeniowe na studia (kierunek: grafika), to animacja nowego filmu, projekt grafiti, czy zwyczajne rekreacyjne rysowanie. Znał to miejsce od dziecka, przyjaciółka jego matki– Pani Zosia była właścicielką. Spędził więc większość swojego dzieciństwa w tym miejscu, przychodząc co najmniej raz w tygodniu z rodziną na ciasteczka czekoladowe, które zresztą do teraz Pani Zosia zostawia mu odłożone, aby mógł zjeść kiedy tylko przychodzi.

Ich spojrzenia nigdy się nie spotykały, uśmiechy nigdy nie zostały wymienione.

Ciasteczka czekały na niego i tym razem. Czekoladowe cudowności leżały na ladzie, a tuż obok znajdowała się filiżanka z herbatą, która także czekała na swojego klienta. Kiedy wyciągał rękę zauważył drugą dłoń – zmierzała w kierunku kubeczka, i poczuł ciepło czyjegoś ciała obok swojego. Odwrócił głowę w jej kierunku, ona także zwróciła na niego oczy. Po raz pierwszy naprawdę na siebie spojrzeli. I tym razem udało mu się zdecydować – wyglądała uroczo.

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *