Pod okruszkami złych wspomnień

Wysychające łzy ustępują nagłym wybuchom śmiechu. Niewinne czerwone różyczki zawstydzenia zmieniają się niespodziewanie w kwiaty szczerej złości. Jedynie poplątane myśli są w stanie utrzymać się dłużej, plącząc się niczym kłębek włóczki. Ten jednak pomimo wszelkich ludzkich wysiłków zwija się w jeszcze większym nieładzie. Są jak nadciągający huragan lub wysokie fale obijające się o kruchy ląd, będący jedynie człowiekiem. Zaburzają spokój swą obecnością. Krępują już rozplątane przemyślenia. Krzyczą, przerywając ciszę. 

Uspokajają się dopiero, gdy człowiek zatrzaśnie za sobą z hukiem drzwi i przejdzie po niemrawo skrzypiącej podłodze. Wtedy milkną przerażone konsekwencjami swoich czynów. To właśnie w tej chwili człowiek siada na przykrytym jaskrawą kołdrą łóżku i wsłuchuje się w sprzeczne głosy w swojej głowie. Podsuwają one różne pomysły. Te nie mają jednakże sensu, póki nie rozwiąże się wszystkich supłów na delikatnej nici, która wcześniej zdążyła się zaplątać lub zahaczyć o nieodpowiednią ideę. Gdy najcieńsza nitka zostanie już rozprostowana, a najmniejszy supeł odcięty ostrymi nożyczkami, wystarczy już tylko zawinąć wspomnienie w barwny papier i obwiązać satynową wstążką. Na końcu człowiek ustawia je na odpowiedniej półce, zapominając o drobnych szczegółach przy akompaniamencie gwałtownego śmiechu, jak i cichego płaczu. 

Wszystko może zdawać się wtedy poukładane. Człowiek zrobi wtedy wszystko, by zapomnieć. Pomiędzy czterema ścianami zamkniętego na klucz pokoju każdy potrafi zabalsamować najgorsze słowa, gesty lub momenty. Później jednak zastanawia się, dlaczego ze szpar pomiędzy deskami podłogi zamiast kurzu wysypują się porzucone marzenia, a drewno skrzypi wiecznymi złudzeniami. Schodząc z miękkiego materaca człowiek stawia na niej bose stopy.  Spogląda przed siebie zamglonymi oczami i wdycha porozrzucane samotnie po podłożu myśli. Nawet gdy opiera się o jedną z odmalowanych już kilka razy ścian, nie odczuwa nic. Każdą z nich można zamaskować zawieszając kolejny dyplom z gratulacjami lub przyklejając zdjęcie z przyjacielem. Jedynie na podłogę spadają okruszki złych wspomnień, które wciąż chrzęszczą pod stopami. Ta mimo ciągłego odkurzania, pozostaje szczera i prawdziwa. To tam człowiek zatrzymuje się za każdym razem, gdy spada pod ciężarem własnych błędów i problemów. To na niej ciężko postawić tę bosą stopę, bo na drewnie piętrzą się stosy spisanych pochylonym pismem wspomnień i marzeń. To w tym miejscu po kątach pochowane są w cieniu minione dni. To tam nigdy nie pada wzrok człowieka, obawiającego się panującego na niej bałaganu. Człowiek więc tylko spokojnie po niej przechodzi, a potem nie rozglądając się już więcej za siebie, wychodzi, znów zamykając dębowe drzwi. 

Podobne opowiadania

Noc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *