Pozornie martwa

Pozornie martwa 

Ideał z pozoru. 

Istna nieskończoność, której biegu nic nie jest w stanie zatrzymać. 

Po prostu spowite martwotą piękno, nieżywy owoc.

Wieczny byt, towarzyszący nam przez multum wspaniałych chwil. 

Perfekcja, której istota przedstawiana jest na wielu dziełach i w wielu epokach świata. Ale ukazywana jako podmiot bez-życia, podwładny i uzależniony od samego władcy martwoty, Bezruchu…INERCJI. Kolorowe dzieło świata, niezależne i poręczne. Chropowate w dotyku i pachnące życiem, szczęściem, nieskończonym optymizmem. Lecz martwe. Ale czy martwe w istocie? Czyżby podmiot apatii, tak często uwzględniany na Wielkich Dziełach Świata jako Martwa Natura, był nią w istocie, a ona w nim? Czy naprawdę nikomu to nie przeszkadza? Czy nikt nie zauważył, że pod zimną, twardą powłoką kryją się strumienie życia, które swoje krwiste brzegi umieszczają w elipsie żył, tak, aby tworzyć pełną żywotność. Nieskończony byt, nieustanny ruch, stale zataczający pomarańczowe koło.

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *