Przeklęta Kropka

– Wstawaj kobieto!

Mocny, stanowczy głos rozniósł się po pomieszczeniu w którym spałam. Pokoik miał jasno szare ściany. Bardzo dobrze komponowały się one z zasłonami w kolorze pudrowego różu wiszącymi w oknie, puchatym dywanikiem i moją pościelą w tym samym odcieniu. Ciepłą, miłą, bardzo wygodną pościelą. Nie ma opcji, że w ogóle ruszę się z miejsca. 

Poczułam jak ten niedobry człowiek, właściciel głosu próbuje pozbawić mnie okrycia szarpiąc mocno. Ja jednak całymi siłami trzymałam się resztek odpływającego snu. Wydałam z siebie tylko z lekka nieprzytomne mruknięcie i puściłam kołdrę, wtulając twarz w poduszkę.

– Masz ruszyć się w tej chwili Victoria! Jesteś dorosła do cholery, a codziennie muszę wyrzucać cię z łóżka jak pięciolatkę.

Podniosłam się wreszcie delikatnie i spojrzałam niezadowolona na mojego męża. 

– I co z tego, że jestem dorosła. Mogę być i nawet bogobojną staruszką, ale do wstania z łóżka przed ósmą rano to ty mnie nie zmusisz. – I z tymi słowami opadłam z powrotem na miękkie poduszki.

– Przykro mi, dzisiaj musisz wstać. O ósmej Ala powinna być już w przedszkolu, a ja muszę zawieźć samochód do mechanika. Więc wstajesz. I kropka.

Z tymi słowami mój dzień momentalnie był zrujnowany. Jak mógł być dobry skoro zaczynał się od kropki? Rzuciłam mężczyźnie zdenerwowane spojrzenie.  

– Nie kropkuj mnie. – Odparłam szybko i wstałam niechętnie.-

Nie znoszę kropek. W każdym ich aspekcie. Gdziekolwiek by się nie pojawiły. 

Na ubraniach? Wyglądam w nich wręcz śmiesznie – jak dziecko, pomimo całkiem dojrzałego wieku. 

Nawet używanie ich na końcu zdań jest kompletnie pozbawione sensu!  Przecież jest w kształcie koła, a te jest nieskończone! Można się przesuwać po obwodzie koła nie napotykając żadnych łączeń sugerujących początek czy koniec. Czy w takim razie nie powinna w zdaniach być czymś symbolizującym, że ono dalej trwa? Kto wpadł na to żeby kończyć nimi zdanie? – irracjonalne. 

***

Moja córka z uśmiechem wbiegła do sali, gdzie zwykle miała zajęcia, po tym jak pomogłam jej zdjąć z siebie wierzchnie ubranie. Kiedy już miałam kierować się drzwi, zatrzymała mnie wychowawczyni Ali.

– Dzień Dobry, chciałabym z Panią porozmawiać o przedziwnym zachowaniu Alicji, jakie zaobserwowałam kilka dni temu.

Zmarszczyłam brwi. Jakie dziwne zachowanie ma Pani na myśli?

– W naszym przedszkolu, mamy taki system nagród i kar. Kiedy dziecko zachowa się wzorowo w jakiejś sytuacji – przyczepiamy na bluzeczkę czerwoną kropkę, jako nagrodę, natomiast jeśli zachowa się nagannie – czarną. 

O nie. Znowu te przeklęte kropki

– Parę dni temu kiedy próbowałam podarować Pani córce czerwoną kropeczkę, ona zaczęła uciekać, krzycząc, że prędzej zje całą miskę brukselki niż da sobie to przyczepić. Powinna coś pani zrobić w sprawie takiego zachowania. 

Jak ta nauczycielka w ogóle śmiała mówić coś takiego!

– Niech mnie pani posłucha. – Starałam się mówić spokojnie.- Jeśli moja córka nie chce nosić na sobie przeklętej kropki, to ma do tego pełne prawo. I ani ja, ani pani nie możemy jej do tego zmusić, szczególnie, że chodzi o coś tak wstrętnego jak kropka.

*** 

– To jest “i”, proszę pani. – upierałam się, czując, że za chwilę puszczą mi nerwy.

– Nie. “i” ma kropkę nad kreską. To nie jest “i”. Nie ma kropki. Przykro mi nie przyjmę od pani tego wniosku dopóki nie będzie poprawnie wypełniony. Z KROPKĄ nad “i”.- “Upierdliwy babsztyl z Urzędu”, przemknęło mi przez myśl i wyszłam. 

Nie zamierzałam romawiać z kimś kto nie miał szacunku dla moich poglądów. Kropka nad “i” była i będzie całkowicie nie potrzebna.

***

– Skarbie, i jak ci minął dzień?- mój mąż uśmiechał się delikatnie leżąc obok mnie w pudrowo różowej pościeli. 

– Szkoda o tym w ogóle mówić. Lepiej powiedz co mówił mechanik na przeglądzie.- Chciałam odwrócić swoją uwagę chodź w najmniejszym stopniu od dzisiejszych bulwersacji.

– W sumie też nie za ciekawie. Kilka razy pytałem się czy na pewno nie ma innego rozwiązania, ale powiedział mi cytując, “że cały silnik musi być wymieniony i krop…”

– Jeśli chcesz powiedzieć “kropka” przysięgam, że znajdę lub zrobię największą KROPKĘ jaką jestem w stanie i wepchnę ci ją do gardła! – Wybuchłam. 

Posłał mi zdziwione spojrzenie.

Uśmiechnęłam się słodko, przewróciłam na drugi bok i poszłam spać.  

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *