Rozbite łzy

Ogień strzela ze złotych knykci, grożąc buntem i ucieczką jednocześnie. Rozpościera ramiona, łapiąc za moje palce, gardło, myśli i wspomnienia. Ukazuje mi obrazy, które tak bardzo pragnę wymazać, zmuszając do oglądania ich ponownie i ponownie. Taniec oranżu krąży w mych oczach i przenika przez skórę, aby dostać się do serca. Aby ukłuć jeszcze mocniej. Wydziera wspomnienia, rozrzucając je wśród cieni, które pod dyrygą jasnych języków atakują po kolei, każdy mocniej od poprzedniego. Cierniste słowa wypowiedziane w przeszłości wbijają się w moje żebra, kiedy to wnętrzności płoną. Czuję, jak moje serce zaczyna topnieć, a ból rozlewa się po wnętrznościach.

To wszystko trwa, trwa i trwa. Moje paznokcie rozdrapują skórę, aby wyzbyć się smoły ze środka, aby dać jej jakieś wyjście, aby przestała nękać moje mięśnie. Rzucam ciało na bok, tak mocno, jak tylko potrafię, aż czuję, jak wszystko we mnie się wzburza i całe cierpienie łączy się w jedno silniejsze, opanowując mnie. Nie mam sił krzyczeć, a jednak ciągle to robię, nie mam czym łkać, a jednak dalej to robię. 

Łapię najbliższą mi rzecz. Ciskam ją w kąt. To samo robię z kolejną i kolejną, aż w końcu w dłoni pozostaję mi ostatnia rzecz. Nią również rzucam. Teraz wraz z moim szlochem, niesie się dźwięk pękającego szkła.

Powiew wiatru ucisza ogień, ale za to rozpala ciemności. Otacza mnie, tuli z każdej strony. Pozwala wbić palce głęboko w skórę, aby zabrać resztki płomieni ode mnie. Pozwala wylać żale, aby złoto przestało wirować wraz z zamknięciem oczu. Uspokaja sterowane marionetki, żeby te schowały się do swoich nor. Zbiera wspomnienia i z troską w milczeniu oddaje je w moje ręce. Gładzi dłonie, pozbywając się śladów bólu. Łapie za moje obolałe serce, obracając je między palcami. Odnawia je, pozwala mu się zregenerować, kiedy to szuka jego zaginionych resztek.

Odzyskuję naprawioną zabawkę ludzi, lecz nie taką jak oczekiwałam. Szorstko-gładka, jasna, prawie przezroczysta i błyszcząca, lecz pełna skaz i uszczerbków przeszłości. Gotowa rozbić się w najmniej oczekiwanym momencie. Wyrzeźbiona we łzach zakutych w lód szkaradny. Oto moje serce.

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *