Sen bezsenny

To musi być strasznie trudne. Codziennie, gdy odżywcza energia ledwie zaczyna krążyć w twoich ciasnych żyłach, tłumisz ją w sobie. Przybierając zawsze tę samą pozycję, zawisasz w bezładnej masie puchu, która odbiera ci twoje własne ciepło, lecz w zamian daje większy komfort niż twoje własne, zwijające cały swój bunt w kłębek ciało.

I dziś też wszystko jest takie samo. No, może zjadłaś troszeczkę później niż zwykle. Wszystko odbyło się rutynowo i pod ścisłą kontrolą twojej własnej odpowiedzialności. Znowu udało ci się z, może nie dorosłego, lecz w pełni wykształconego osobnika, zmienić z powrotem w larwę. Całkowicie bezbronną istotę, błyszczącą od śluzu, poruszającą się jak gdyby w gęstej, ciągnącej się mazi, przez którą nie może przebrnąć. Wstrętne, zmieszane z ciemnością stworzonko.

Lecz larwy nie na zawsze pozostają larwami. W końcu wykształcają się z nich jakieś inne żyjątka. Na przykład ćmy. Tak, z larw powinny wykształcać się ćmy.

Twój kokon zmienił się w szorstką, nieprzyjazną skorupę, stwardniał, pękł. I wróciła. Wróciła twoja wolność, moc stwórcy, wlokąc ze sobą napełniającą cię dodającym lekkości powietrzem odmienność. Możesz mieć wszystko. Wszystko, co tylko widzisz gdzieś tam, w sobie.

Sprawdź, czy istnieje ból i śmierć. Przy odrobinie szczęścia jeden krok pomoże ci dowiedzieć się, jak wiele jesteś w stanie wytrzymać. Wiedza… Tak, wiedza to coś, czego pragniesz. I coś, co teraz widzisz. Stoi przed tobą otworem gdzieś pośrodku tej ciemności, wystarczy jeden twój krok. Twoja najmilsza, najsłodsza, twe jedyne światło…

– Dziecko, co ty robisz?

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *