Widzenie

„Ziemia – to plama

Na nieskończoności błękicie,

A Bóg ją zetrze palcem, lub wleje w nią życie”.

J.Słowacki „Kordian”

Nieskończoność nieskończoności. Czuła przestrzeń, której sprawny instrument widzenia sprawuje pieczę nad całym tym cyrkiem. I spogląda. I wpatruje się. I przenika każdy byt, każdy ślad istnienia. I wreszcie, dostrzega. Dostrzega jakąś małe niedomówienie, albo wielki chaos, albo po prostu daje się ponieść zszarganym emocjom. Może zwyczajnie podporządkowuje się upustowi zemsty. Woli stać się niewolnikiem uczucia i choć na chwilę zapomnieć o tym, że musi widzieć. I wiedzieć. I decydować. Swoim doniosłym barytonem daje znak pozwolenia podwładnym ciałom niebieskim. O wyznaczonych punktach harmonii nakazuje ciemność i jasność. I czasami zdarzy mu się popełnić armagedon, a to z powodu ironii, a to z napływu niespodziewanej furii, czasami miota nim migrena. Zwykłe uczucia ludzkie, których szum bezustannie mu towarzyszy. Czuje się zmęczone, chce wessać w siebie Wszystko. Ale nie może. Musi czekać na odkupienie. Tak, jak my wszyscy. Bo też Jest.

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *