Wspomnienie Ostoi

Bardzo mgliste, niewyraźne, rozmazane – wspomnienie. Jakby nie przeżycia, a snu wyśnionego zbyt wiele razy, pozostawionego z tyłu umysłu, w kąciku, który już trochę przykryło kurzem.

Nagle z powodów nigdy nie zrozumiałych, wróciło – i przypomina. Ciepło słońca na skórze. Teksturę polerowanego drewna pod palcami. Głosy delikatnych kroków tłumionych przez cienki, długi dywanik. Moich kroków. Delikatny powiew wywołany nawet jednym gwałtowniejszym obrotem, szybszym ruchem. Przepiękną, dźwięczną ciszę, gdy przestaję.

I spokojne myśli, skupione na tym jednym momencie, na pochłanianiu piękna otoczenia. Sposobu w jaki promienie wpadają przez witraże oraz tańczą w kolorach tęczy po ziemi. Ogromnych obrazów malowanych na ścianach. Tak ich dużo, tak chaotyczne, piękne.

Przypomina uczucie lekkości i swobody dziecka, które nie rozumie i nie musi. Jego prostoty zachowań, myśli, uśmiechu, życia.

Przypomina też tęsknotę. Za tym miejscem. Za brakiem pędzących myśli. Za wspomnieniem nie do końca prawdziwym.

Podobne opowiadania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *